FANDOM


*Cmok* posłałeś całusa na odległość.

I widzisz, nie działa. A teraz idę ją obudzić.

Nie! Nie tak to się robi! Wiem, że taki obleśny grubas nie miał okazji nigdy nikogo pocałować, ale trzeba zrobić to porządnie - zaczęła jazgoczeć Sew Sew

Skoro jesteś taka mądra flądro, to może sama to zrobisz? - podsunęła Elif

A żebyś wiedziała małpo! - dała się podpuścić Sew Sew. Jednak chwilę potem spojrzała na gruby wór śluzu i mięsa i potężnie się wykrzywiła, o mało nie wymiotując.

No co jest? Nie potrafisz pocałować głupiej ropuchy ty głupia kaczerbicho? - nadal podpuszczała ją Elif

Nie zwlekając już dłużej podeszła do ropuchy, powoli nachyliła się nad jej pyskiem wyczuwając w tym momencie bardzo wyraźnie zmieszane zapachy zaschniętego błota, przegniłych glonów i wodorostów, zaśmiardłych zdechłych ryb oraz halitozy z gęby, a po chwili jej wysuszone usta dotknęły zimnej, obrzydliwie wilgotno-klejącej i wstrętnie elastycznej skóry, przypadkiem trafiła także na większy agregat śluzu, który wpadł jej do paszczy, obśluzaczając język i zęby. Poleciała w krzaki rzygać. Ropucha nagle otworzyła oczy i siarczyście splunęła, otrząsając się przy okazji z obrzydzenia. Zupełnie niespodziewanie z ogromną prędkością wystrzeliła swój lepki jęzor w stronę Sew Sew, oblepiając jej całą twarz i przyciągając do swojego pyska.

*Pisk obrzydzonej pindy* Co się dzieje! Nic nie widzę! Zabierzcie to cholerne świństwo! - zduszonym głosem wykrzykiwała Sew Sew

Metin zaczął się chichotać

Tak to jest jak wszędzie się pchasz z tymi swoimi obrzydliwymi lepami wypchanymi botoksem! - odparła usatysfakcjonowana Elif

Pomocy! *Odgłosy rzygania* - porzygała się Sew Sew, a że rzygowiny nie miał gdzie ulecieć, zapchały jej gębę i zaczęły ją dusić - *obleśne odgłosy charczenia, siorbania i duszenia się*

No cóż, chyba musimy jej pomóc - oznajmił Cihangir

Myślę, że ma większe szanse na przeżycie jeśli nie otrzyma pomocy od takiego harpagana jak ty - powiedział złośliwie Metin

Cihangir chwycił za topór i niedbale się nim zamajdnął w taki sposób, że ten zamiast bezpośrednio uderzyć w język ropuchy, jedynie się po nim ześlizgnął i ostrze topora odcięło stopę Sew Sew.

*Pisk bólu*

Przecież mówiłem, że tak będzie wiochaczu - zaśmiewał się nieźle ubawiony Metin

Meh, później sobie ją przyszyje - zupełnie nieprzejęty odpowiedział Cihangir - Elif, ty spróbuj teraz.

Elif podeszła do swojej towarzyszki (lecz nie przyjaciółki, gdyż w kręgach arabskich nie istnieją przyjaźnie, a wyłącznie wszędobylskie nienawiście), chwyciła ją za kudły i zaczęła ciągnąć w przeciwną stronę do języka.

Chodźcie wszyscy, wyciągniemy ją jak rzepę!

Wraz z Cigangirem dołączyliście się do przeciągania liny, ciągając z taką siłą, że Sew Sew latała bezwładnie niczym szmaciana lalka ciągana przez dwie przeciwstawne siły, jednak po chwili zorientowaliście się, że włosy nijak mają się do siły języka, po tym jak wyrwaliście je wszystkie, zrywając cały skalp z głowy.

*Pisk bólu*

No... nie tego się spodziewaliśmy.

Myślę, że nie przyjęliby was do cyrku, bo skradlibyście całe show - oznajmił rozbawiony do łez Metin

No więc, przyszyje to sobie potem - ponownie optymistycznie stwierdził Cihangir - no to czego teraz próbujemy?

Powinniśmy oblać benzyną to wstrętne barachło, podpalić, a ze ścierwa uszyć czapkę dla Sew Sew, żeby nie świeciła wszystkim swoją łysą glancą w oczy - zaproponowała Elif

Może spójrzmy na to inaczej. Ropucha nie chce jej puścić tylko trzyma przy sobie. Może źle się za to zabieramy i zamiast ciągnąć powinniśmy pchać? Jak wepchniemy jej Sew Sew do gardła to ją wypuści - przedstawiłeś swój genialny plan. Elif i Cihangir przyklasnęli z radości, a Metin był zadowolony z tego planu jeszcze bardziej. Jedynie Sew Sew wydawała się mniej zachwycona, charcząc i się dusząc w bardziej przeczącym stylu. Nie mając czasu do stracenia przystąpiliście do działania. Złapaliście ją za nogi i niczym przepychaczkę do kibla próbowaliście wepchać jak najgłębiej w gardło płaza, łamiąc przy okazji nogi i połowę żeber Sew Sew. W końcu udało się wam wepchać ją do połowy, kiedy utknęła i nie można nią było ruszyć ani do przodu ani do tyłu.

*stłamszone charczenie turaski*

*wyraźniejsze charczenie ropuchy*

Hahahah jesteście genialni, w życiu się tak jeszcze nie ubawiłem - ocenił Metin

No to co teraz? Czekamy i patrzymy, która udusi się pierwsza? - spytał Cihangir

Ja już nie mam żadnych lepszych pomysłów - wyjaśniłeś

Ja też nie - dodała Elif

No to czekamy - podsumował Cihangir

Nie żeby mi zależało, ale macie świadomość, że płazy oddychają skórą, więc co najwyżej się przydusi? - przypomniałeś sobie

Przykro mi, ale żarcie w ilościach hurtowych żabich udek nie robi z ciebie eksperta w dziedzinie płazów! - wyparował Metin

Myślisz, że pochodzisz z cywilizowanego kraju to i już wszystkie mózgi pozjadałeś?! - dodała Elif

I tak nic nie robimy, więc równie dobrze możemy coś zrobić - westchnął Cihangir - ty jeszcze niczego nie próbowałeś Metin

Ha! I słusznie! Za nic nie przepuściłbym takiej zabawy wy kapuściane łby! - odpowiedział

Szanowny Bracie, zrób coś, to będziemy mogli sobie stąd pójść i nie wąchać już tego tałatajstwa - oficjalnie poprosiła Elif

Kto cię pytał o zdanie wypluta skwarko! - jednak wszyscy wyczekująco wpatrywaliście się w jego twarz, oczywiście nie licząc Elif, która klęcząc na kolanach, uderzała twarzą w posadzkę raz po raz, co razem ostatecznie popchnęło do działania Metina - eh najwyraźniej tylko ja się tu do czegoś nadaję wyklęte wymoczki!

Wyciągnął spod pazuchy granat odłamkowy i wepchnął go niczym czopek w odbyt ropuchy. Ta wyraźnie się spięła.

Widzicie? Eksplozję pochłonie jelito tego śmiecia i nikomu nic nie będzie. - i wyciągnął zawleczkę, zanim ktokolwiek zdążył zaprotestować. Udało się wam wyłącznie wydać zduszone "nie". Co trzeba nadmienić, granat był porządnej radzieckiej produkcji i nie tylko wybuchał za każdym razem, ale był też nadzwyczaj potężny i zabójczy - dlatego też popularne było stosowanie go w typowych dla arabów zasadzkach - wpychano stadom kóz w odbyty całe skrzynie granatów, a zawleczki przyczepiano do kabla telefonicznego i kiedy tylko do stada zbliżali się podli chrześcijańscy lub żydowscy wrogowie, ciągnięto za kabel jak podczas wściekłego przerywania rozmowy telefonicznej z kochanką przez zdradzaną żonę w brazylijskich telenowelach. Wbrew pozorom było to częściej stosowane niż samochody pułapki, jednak nie udało się tego przenieść do europy, gdyż jak się okazało, świnie ani krowy nie są równie współpracujące w tym zakresie.

Eksplozję faktycznie pochłonęło jelito ropuchy. Ale tylko trochę. W zasadzie trochę to za wiele powiedziane. Jelita przystosowane są do pochłaniania metanowych eksplozji w formie piardów, i mniej więcej tyle też energii zostało pochłonięte, reszta jednak rozeszła się bez przeszkód. Co prawda zdążyliście odsunąć się na tyle, że nie dosięgnęła was bezpośrednio. Dałeś radę zauważyć jak wściekle czerwone hybrydowe tipsy wbijają się w oczy Elif, a chwilę później urwany koślawy platfus wbija je wgłąb czaszki. Kątem oka widziałeś jak wielkie workowate płuca ropuchy spadają z ciężkim klapnięciem na głowę Cihangira na podobę czapki Ku Klux Klanu i może nie byłoby to nic groźnego, gdyby szkarada nie była przerośnięta, a tak klapnęły z siłą worka kamieni ciśniętego przez śmieciarza wrzucającego worek do śmieciarki. Chwilę później, niczym elektron okrążający jądro, wściekle wirujący talerz biodrowy, który swoją drogą robiłby za wspaniałą zastawę na rodzinny obiad, odciął ci głowę.

Cholera, od lat powtarzałem, żeby zaczęli produkować też rekreacyjne granaty - powiedział Metin

Game Over

Eksplodujaca ropucha2

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki